Serwis Informacyjny Wypożyczalnia samochodów - aitcar.pl .
Znajdziesz tu informacje o samochodach, promocjach oraz o wszystkim co może okazać się pomocne dla naszych Klientów. Zapraszamy do czytania! Przeglądasz Sport
April 24th, 2009

- Od kilku lat specjalizuję się w rajdach przeprawowych, w których ogromne znaczenie ma wytrzymałość zawodnika. Kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt godzin walki z maszyną, w błocie, czy śniegu, w ulewie lub gorącym słońcu, potrafią wyczerpać siły nawet największego twardziela. Dlatego zawsze szukałem quada nie tylko mocnego i niezawodnego, ale i zarazem komfortowego. Takiego, na którego bez odrazy wsiądę nawet po całodziennych zmaganiach w terenie. Latem ubiegłego roku nareszcie na taki pojazd natrafiłem! Jako jedyny kierowca testowy z Polski uczestniczyłem w europejskiejj prezentacji nowego modelu Yamahy Grizzly 700, która od razu skradła moje serce! – opowiada Jacek Bujański, trzykrotny zwycięzca rajdu Croatia Trophy (2005-2007).
źródło:Jacek Bujański (not. Arek Kwiecień)
fot. Arek Kwiecień / Sigma Pro
March 30th, 2009
Czy takie pytanie możemy postawić zaledwie 24 godziny po wczorajszym meczu? Czy wnioski, jakie wysuwamy po ostatnim spotkaniu reprezentacji nie są przedwczesne?
Zdecydowanie nie. Leo Beenhakker, człowiek-legenda, od dłuższego czasu wydaje się być zagubiony w polskim futbolu. Sytuacja w polskiej reprezentacji zaczęła psuć się już od czasu Euro 2008. Polscy piłkarze wrócili z turnieju rozbici. Nie tworzyli już drużyny, lecz byli zlepkiem wątpliwych indywidualności.
Później dla Leo nastąpił kolejny ważny czas. Wybory nowego prezesa PZPN. Wiadome było od dawna, że przyjaciel i wielki zwolennik talentu Beenhakkera – Michał Listkiewicz – odejdzie. Zastąpił go Grzegorz Lato – człowiek, który niemal od zawsze krytykował pracę holenderskiego szkoleniowca. Zdawało się, że nad Holendrem zbierają się czarne chmury. Los jednak uśmiechnął się do niego, a wraz z uśmiechem losu, nadszedł też uśmiech Laty.
Od tej chwili wydawało się, że Beenhakker będzie miał komfort pracy i nic nie przeszkodzi mu w drodze po awans na MŚ w RPA. A jednak. Holender sam postanowił sobie przeszkodzić, niefortunnie romansując z Feyenoordem Rotterdam. Argumentował: – Będę w swoim czasie wolnym robił co tylko chcę.
I robi. Jest konsultantem sportowym w holenderskim klubie, jeździ na mecze ligi holenderskiej, ogląda potencjalnych piłkarzy, którzy mogliby wzmocnić drużynę Feyenoordu.
Czy takie pytanie możemy postawić zaledwie 24 godziny po wczorajszym meczu? Czy wnioski, jakie wysuwamy po ostatnim spotkaniu reprezentacji nie są przedwczesne?
Ale czy właśnie za to Holender inkasuje z PZPN co miesiąc 75 tys. euro? Nie. Leo nie zasługuje na te pieniądze. Holender od jakiegoś roku pogubił się w pracy z reprezentacją. Nie ma pomysłu na grę tej drużyny. A być może pomysłu mieć nie chce? To pytanie stawia sobie dziś cała piłkarska Polska. Zaledwie 24 godziny po najgorszym występie Polski odkąd pamiętam. Mniej upokarzające przegrane mieliśmy z Łotwą za kadencji Bońka, z Koreą za Engela, czy nawet już za kadencji Beenhakkera – z Finlandią w Bydgoszczy. Styl, a raczej jego brak, powinien zastanowić wszystkich sympatyków polskiego futbolu, a przede wszystkim samego Beenhakkera. A najważniejsze, żeby z każdej porażki umieć wyciągnąć wnioski. Dlatego pytam: dokąd zmierzasz, Leo?
Łukasz Szpyrka
June 19th, 2008
W środę w południe Euro 2008 zakończyło się dla nas na dobre. Sztab szkoleniowy i dwaj ostatni piłkarze wrócili do kraju. Na stołecznym lotnisku Okęcie powitała ich garstka kibiców lub raczej przypadkowych gapiów.
Nie było biało-czerwonych flag ani wiwatów. Pojawienie się reprezentacji tłumek przyjął w milczeniu.
Jedyną przygotowaną do powitania osobą był król polskich kibiców Andrzej Bobowski.
- Nie dziwi mnie małe zainteresowanie. My, Polacy, już tacy jesteśmy. Jak jest sukces, to wszyscy noszą sportowców na rękach. W przypadku porażki odwracamy się plecami – tłumaczy.
Wspomniani wcześniej piłkarze, czyli Artur Boruc i Michał Żewłakow, ze spuszczonymi głowami czym prędzej pognali do samochodów, nie udzielając żadnej wypowiedzi dla mediów.
- Artur, kibice chcieliby usłyszeć, co masz do powiedzenia. Chyba coś im się należy – nawet na takie argumenty nasz bramkarz pozostał głuchy.
Trochę bardziej rozmowny był trener Leo Beenhakker.
- Mam świadomość, że zawiedliśmy wielu fanów. Byliśmy dobrze przygotowani do turnieju, atmosfera w zespole też panowała świetna. Naprawdę, nie spodziewałem się, że wypadniemy tak słabo – powiedział.
- W najbliższych dniach wybieram się do Holandii, gdzie jeszcze raz przeanalizuję nasz występ w mistrzostwach. Do Polski wrócę na początku lipca i wtedy przeprowadzimy rozmowę z prezesem Michałem Listkiewiczem o planach na przyszłość – zdradził jeszcze Beenhakker, po czym spakował się do przestronnego vana i odjechał.
Jaki będzie efekt rozmów Holendra z Listkiewiczem, możemy domyślać się już dzisiaj. Beenhakker przecież nieraz deklarował, że chce dalej pracować z reprezentacją Polski. Teraz określił się również prezes PZPN.
- Trener zostaje. Jesteśmy bardzo zadowoleni z jego pracy. Wykonał swoje zadanie i doprowadził nas do wielkiej imprezy, co dla polskiej piłki było dużym sukcesem. Stać nas na awans do mistrzostw świata w 2010 roku i na tym się teraz skupmy. Beenhakker dostanie wolną ręką w doborze współpracowników. Na początku lipca zadecydujemy, jak będzie wyglądał sztab reprezentacji na eliminacje mistrzostw świata – powiedział Michał Listkiewicz.
Większość kadrowiczów z Austrii wyleciała już we wtorek. Trener Beenhakker dał im wolną rękę. Nie czekając na trenera, do Warszawy odlecieli Roger Guerreiro, Jakub Wawrzyniak i Wojciech Kowalewski. Już we wtorek wieczorem zameldowali się na Okęciu.
- Mam złe samopoczucie. Za wcześnie musieliśmy wrócić do domów. Czuję niedosyt, bo wiem, że mogliśmy osiągnąć więcej. Niestety, turniej nam nie wyszedł – powiedział pochodzący z Brazylii pomocnik, do którego akurat nie mogliśmy mieć pretensji za postawę podczas finałów mistrzostw Europy.
Szkoda, że kontaktu z kibicami na Okęciu uniknęli, uważani za głównych winowajców, Jacek Krzynówek i Maciej Żurawski.
- Chętnie bym im wytłumaczył, jak należy podchodzić do obowiązków kadrowicza – mówił jeden z kibiców biało-czerwonych.
POLSKA Dziennik Zachodni
April 30th, 2008
Komunikacja stołeczna jest w 100% przygotowana do Euro, z bazy hotelowej możemy być zadowoleni w 85% – wynika z raportu UEFA oceniającego stan przygotowań do imprezy, do którego dotarło “Życie Warszawy”.
W drugim raporcie Europejska Federacja Piłkarska oceniała transport lotniczy i miejski oraz bazę hotelową. Wyniki są zaskakujące: Warszawa i Kraków niemal spełniają wymogi UEFA.

Tak naprawdę w tych miastach można by za sześć tygodni zorganizować mistrzostwa. Baza, poza stadionami, jest właściwie gotowa – komentuje minister sportu Mirosław Drzewiecki. I dodaje: Niektórym wydaje się, że na Euro to Polskę trzeba zburzyć i wybudować od nowa. A przecież mnóstwo rzeczy już mamy, a reszta – w zaawansowanych planach.
Andrzej Bogucki, wiceprezes spółki PL2012 koordynującej przygotowania do Euro, przyznaje, że w raportach uwzględnia się też inwestycje planowane. Dlatego cieszymy się z raportu, ale patrzymy na niego ostrożnie – dodaje.
Najbardziej szokuje ocena komunikacji – pisze “ŻW”. Urzędnicy UEFA uznali, że system transportowy jest więcej niż wystarczający do obsługi Stadionu Narodowego (mamy 35% nadwyżki w stosunku do wymagań). Jak to możliwe? Federacja założyła, że do 2012 r. II linia metra połączy rondo Daszyńskiego z Dworcem Wileńskim. Tymczasem ta data jest zagrożona. Dopiero wczoraj Metro Warszawskie wysłało do pięciu konsorcjów wniosek o składanie ofert (powinno to zrobić kilka miesięcy temu). Budowa ruszy nie wcześniej niż latem 2009 roku. Mogą jej zagrozić protesty w czasie przetargu, a później problemy techniczne w czasie budowy.
Nawet optymiści wątpią już w dotrzymanie terminu – mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Ale tragedii nie będzie, jeśli przygotujemy plan awaryjny. Trzeba zbudować nowoczesny przystanek kolejowy Stadion i kupić pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej – apeluje.
Dużą rolę w tak wysokiej ocenie komunikacji w stolicy odgrywa też świetna lokalizacja stadionu. Badania wykazują, że na taką imprezę ludzie chętnie przejdą trzy, cztery kilometry na piechotę. Podołamy komunikacyjnie, ale jako miasto stanu wyjątkowego – mówi sarkastycznie Michał Suliborski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. Mieszkańcy będą zachęcani do wyjazdu, centrum zostanie zamknięte, a cała komunikacja rzucona do obsługi Euro 2012 kosztem innych rejonów miasta.
Minister Drzewiecki uspokaja, że tylko 1/4 tych, którzy przyjadą, pójdzie na mecze na stadion. Wielu będzie oglądało je na telebimach w pubach – wyjaśnia. (PAP)
Więcej: ”Życie Warszawy” – UEFA: transport jest ok
March 17th, 2008

Po ogłoszeniu werdyktu Komitetu Wykonawczego UEFA o przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji Euro 2012, przez nasze kraje przetoczyła się fala euforii. Nie ominęła oczywiście Śląska, ale nam trudno zapomnieć, że Chorzów, a więc i cały region, siedzi na ławce rezerwowych, bo trzeba było ustąpić miejsca Warszawie, Poznaniowi, Gdańskowi i Wrocławiowi.
Czy w tej sytuacji batalia o Euro 2012 dla Chorzowa ma jeszcze sens? Naszym zdaniem – nabiera jeszcze większego sensu. Bo Chorzów jest gotowy do gry!

Źródło: http://slask.naszemiasto.pl